Przeskocz do treści

Internet to ogromne biuro matrymonialne, które pokonuje zarówno bariery geograficzne, jak i biologiczne. Tutaj występuje wyjątkowe zjawisko cofania licznika wieku. Łatwość wpisania np.50 zamiast 65 sprzyja fenomenowi odmładzania. Klasycy zwiedzają sanatoria, zaś postępowcy szukają flirtu w sieci. Portale randkowe są przepełnione po brzegi dojrzałymi nabytkami.

 

Pominięcie elementów mowy ciała może prowadzić do poważnych rozczarowań. Pierwsze wrażenie jest bardzo istotne. Internet ogranicza bodźce, które automatycznie budują nasze zdanie o człowieku. Zapach, głos, gesty i zachowanie – sieć zasłania te najważniejsze, intuicyjne narzędzie selekcji i oceny ludzi.

 

Starsi ludzie nic sobie nie robią z tych barier, tylko dziarsko przeskakują przez kolejne przeszkody, świetnie się przy tym bawiąc. Mamy więc grono dojrzałych amantów i zastęp cieszących się z życia pań. Jest tam tak wesoło, że właściwie nie wiadomo czego ci szczęśliwcy szukają. Jeden z użytkowników, mówiący o sobie: „dowciapny i wesoły facet” szuka konkretów. Wymagania są niemałe, bo poszukuje pani, „mającej poczucie humoru, nie palącej, niezależnej i posiadającej cechy prawdziwej kobiety”. Cechy kobiety prawdziwej i nieprawdziwej nie są doprecyzowane, jednak fałszywki na pewno zostaną odsiane. Z kolei pani o ksywce Szara Mysz, opisuje się mottem życiowym promującym życie pełnią życia. To prawdziwie ekstremalna mysz, przepełniona sprzecznościami – esencja kobiety w kobiecie.

 

Zdecydowanie dominują zdjęcia, wykonane własnoręcznie. Do ich wykonania potrzebujemy: aparatu, lustra i kuszącej miny. Marketing osobowościowy idzie pełną parą: szacowny Pan melancholijnie patrzy w obiektyw sącząc drinki z whisky, wystrojona Pani zalotnie pręży się przed lustem. Nie boją się oni ani aparatu, ani swojego wizerunku.

 

Ludzie są jak whisky. Z whisky jest mniej banalnie niż z winem. W przypadku whisky, każda z wyprodukowanych partii ma swój własny próg wytrzymałości, czyli liczbę lat, po których traci ona swoją moc. Wartość poszczególnej beczki rośnie wraz z wiekiem. Co ciekawe, absolutnie nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy nastąpi moment utraty jej mocy. Z seniorami jest jak z butelkami tgo złotego trunku, każdy ma swój optymalny czas rozkwitu, niezależny od schematów czy przewidywań. Nadal jednak wartość starszej whiskey jest lepiej wyceniana niż smak tej młodej.

o autorze

M. B.

--
Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl - darmowe artykuły do przedruku na strony www