Przeskocz do treści

Kurorty sanatoryjne stały się miejscami, w których dojrzali ludzie mogą znów poczuć się jak podrostki. Istnieją tutaj konkretne zasady i zakazy, dzięki czemu zabawa zyskuje dodatkowe smaczki. Kuracjusze nierzadko solidarnie organizują się w wakacyjnej konspiracji. Nieźle się trzeba nagimnatykować, choćby po to, by przemycić alkohol czy nocować w innym pokoju. Oj dzieje się, dzieje!

Popularność sanatoriów uwiadacznia głębszy problem społeczny, jakim jest wykluczenie starszych ludzi. Mimo poważnego wieku, większość z nich nie chce rezygnować z zabawy i flirtu. Zaawansowany wiek nie przekresla podstawowych ludzkich potrzeb. Seniorzy często są wyrzucani na margines społeczny, więc każda możliwość nasycenia życia kolorami jest przyswajana w trybie natychmiastowym.

Coraz więcej seniorów rezygnuje ze smutnych ról, na jakie skazały ich panujące schematy. Całe szczęście, powoli odchodzi w zapomnienie ograniczenie życia do tzw. 3K (z niem. Kinder, Küche, Kirche). Trójkąt życiowy ograniczony do Kościoła, Kuchni i Kołyski, staje się wielokątem, mieszczącym także własne aspiracje. Jeśli chcemy przekonać się jak wielka jest potrzeba zabawy u naszych seniorów, zajrzyjmy do pierwszego lepszego sanatorium.

Czy wasza babcia zwykła zaludniać wygodny fotelik przed telewizorem? Czy uważacie, że jej największym pragnieniem jest optymalne położenie fotelika tak, by spełniał on wszelkie parametry, umożliwiające niezakłócone śledzenie „Mody na sukces”? Owszem są to fascynujące i skomplikowane wyliczenia, jednak uwierzcie mi, że w sanatorium szybko zatrze wspomnienia o owym foteliku. Wasza babcia zacznie żyć według utworu „born to be wild”.

Do dziś amerykańscy naukowcy nie dowiedli, w jaki sposób polskie sanatoria uzdrawiają staruszków. Znane są liczne przypadki, w których np. pani z poważnym schorzeniem nóg, cudownie zdrowiała w dzień wieczorku tanecznego. Pewien sześćdziesięciolatek z poważną wadą serca, z niewiadomych przyczyn wstał z łóżka i przetańczył całą noc z panią Krysią (i jej reumatyzmem). Być może winna tych cudów jest wódka, która często uznawana jest przez kuracjuszy za najlepszy wakacyjny suplement diety. Możliwe też, że fala ozdrowień jest efektem muzykoterapii stosowanej. Jeśli tak dalej pójdzie, to muzyka disco-polo będzie wyłącznie na receptę. Póki co możliwość cudownych uleczeń jest w dostępna dla wszystkich emerytów. Kto nie wierzy, niech sprawdzi.

o autorze

M. B. 

--
Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl - darmowe artykuły do przedruku na strony www